Vivere

Wille, domy i domeczki

 

Czyżby nasze rodzime gwiazdy prowadziły walkę na domy? Niedawna informacja o willi Jolanty Pieńkowskiej wzbudziła niemałe zainteresowanie. Teraz kolejna twarz show-biznesu objawiła światu swoje plany mieszkaniowe. Wygląda więc na to, że jednym z wyznaczników popularności jest to, w czym i gdzie się mieszka. Zastanawia mnie również fakt, czy ważniejsze jest to właśnie w czym się mieszka, czy ważniejsza jest lokalizacja?

 

Prezenterką ową jest mianowicie Monika Richardson, wszystkim dobrze znana z telewizyjnej Dwójki. Warto nadmienić, że jest to już druga posiadłość Moniki i jej brytyjskiego męża. Ta pierwsza – znajduje się w Anglii. Polski dom Richardson powstał w prestiżowej dzielnicy Warszawy w Wilanowie więc raczej nikogo nie trzeba uświadamiać, że działka na której stoi pewnie jest wiele więcej warta niż sam budynek. Z domem Jolanty Pieńkowskiej, nie ma nawet co porównywać, bo wyszło by na to, że Richardson z rodziną zamieszkała w „domku stróża”. Jednak pomimo nie tak wielkich gabarytów jak wspomniany wcześniej pałac Pieńkowskiej, dom Richardson prezentuje się równie imponująco. Nie jest przytłaczający, ma dość ładną bryłę, można nawet wytężyć umysł i doszukać się jakichś wpływów angielskich. Ogólne wrażenie – bardzo dobre. Dom zapewne będzie otaczał piękny ogród. Na chwilę obecną rośnie tam tylko kilka drzew, no ale od czegoś trzeba zacząć. Dla niektórych ogród to podstawa – szczególnie dla rodzin z małymi dziećmi.

 

Co ciekawe, Richardson mówi otwarcie, że aby wybudować ten dom, musieli z mężem zaciągnąć niemały kredyt, bo na 2 mln złotych. Nic dziwnego – z własnej pensji, czy pensji męża-pilota, trudno raczej uciułać tak wielką kwotę. No, ale czego się nie robi, żeby spełniać swoje marzenia.

 

Swoją drogą, zastanawiam się, jak wielkie znaczenie ma dla gwiazd, to w jakiej dzielnicy Warszawy kto mieszka. Wiadomo, że zawsze są dzielnice „bardziej trendy” – pytanie, czy ma to wpływ na stosunki w kręgu celebrytów. Jeśli tak, to wybór Wilanowa przez Monikę Richardson jest bardzo trafny. Przecież teraz będzie mieszkać w niemal bezpośrednim sąsiedztwie króla Jana III Sobieskiego! Czyżby angielska miłość męża do monarchii również jej się udzieliła? Czas pokaże, czy przypadkiem i sama zostanie królową, ale nie państwa tylko którejś z telewizji, bo jak wieść gminna niesie, z Dwójką pożegnała się już jakiś czas temu.